sobota, 9 sierpnia 2014

Czy podróbka Tangle Teezera za 5 złotych może być dobra?

Oryginalnego, kompaktowego TT dostałam trzy lata temu w prezencie gwiazdkowym. Kompaktowego, bo niestety mój Mikołaj nie wiedział, że są różne rodzaje. Ale to nic. Około pół roku temu kupiłam sobie podróbkę TT za 5 złotych z Chin na eBay. Jak widzicie mam już coś do powiedzenia w tej kwestii. Z góry przepraszam za drastyczne zdjęcia, ale zaraz po opublikowaniu tego postu jedna ze szczotek wyląduje w koszu. I chyba już mniej- więcej wiecie czy podróbka TT za 5 złotych może być doba:)







Oryginalny, kompaktowy Tangle Teezer
wiek: około 3 lata



Może stan szczotki nie jest idealny, ale jak napisałam wcześniej mój egzemplarz ma już trzy lata. Poza tym zgubiłam tą zaczepkę chroniącą "włosie" przed zniszczeniem. Nigdy o nią zbytnio nie dbałam. Jeździła ze mną w bagażu bez tej osłonki. Nosiłam ją w torebce. Biorąc pod uwagę powyższe uważam, że całkiem nieźle się trzyma. Pomimo tych drobnych zniszczeń szczotka daje sobie radę z moimi włosami. Dobrze je rozczesuje i ogólnie jest ok.


Podróbka TT z Chin za 5 złotych kupiona na eBay'u.


Całkiem drastyczne zdjęcia, prawda? Ta szczotka ma około pół roku. Nie brałam jej ze sobą w podróż. Używałam jej tylko w domu, ale również niezbyt o nią dbałam. W końcu kosztowała tylko 5zł :) Mam wrażenie, że materiał, z którego jest wykonana podróba różni się od oryginału. Jest mniej elastyczny i to chyba taki zwykły plastik. Jest także zdecydowanie lżejsza. Jeśli chodzi o to czy szczotka radzi sobie z włosami, to powiem Wam, że teraz oczywiście do niczego się nie nadaje. Natomiast na początku bardzo ją lubiłam i cieszyłam się, że zaoszczędziłam nieco kasy i mogłam kupić fajny i tani produkt.

Czy podróbka Tangle Teezera za 5 złotych z Chin może być dobra?

Teraz ceny szczotek TT zdecydowanie się zmniejszyły przez co kupiłam sobie porządny oryginał, który mi posłuży na długo i nie zniszczy się tak szybko. Jednak szczotka za 5 złotych, którą mogłam używać przez pół roku też nie wypada źle. Niestety nie mogę iść do jakiegoś tam sklepu, zapłacić "piątkę" i cieszyć się idealnie rozczesanymi włosami. Szczotka z Chin przychodzi nam przez jakiś miesiąc.



 Mój nowy egzemplarz pochodzi ze sklepu Kosmetyki z Ameryki i kosztował mniej niż 30 złotych. Różowa jest dla mnie, a niebieska to prezent urodzinowy dla siostry:D.  Nie napiszę jeszcze co o niej myślę, bo mam ją od 3 dni. Mimo to chyba kupię też podróbę przy okazji robienia jakichś zakupów na eBay. W końcu to tylko 5 złotych, a będę mogła zabierać ją wszędzie tam, gdzie szkoda będzie mi brać oryginał.


A czy Ty masz podobne zdanie do mojego? Używałaś oryginalnej TT lub podróbki? Myślisz, że warto wydać "piątkę" na podróbę czy lepiej od razu zainwestować w oryginał? Aby być na bieżąco polub Amarantowe Okulary na Facebook'u. 
Jestem też na Instagramie.

Aha! Przypominam, że na moim blogu trwa rozdanie, więc jeśli masz ochotę na fajny i markowy balsam do ciała, kultowy tusz do rzęs i czerwony błyszczyk to wbijaj tutaj!

6 komentarzy:

Dziękuję za odwiedzenie bloga! Każda opinia jest dla mnie ważna, dlatego proszę zostaw po sobie ślad. Pozdrawiam, Paulajna.