sobota, 26 lipca 2014

Ochrona przeciwsłoneczna

Ochrona przeciwsłoneczna- dlaczego to takie ważne?



Nie sądziłam, że kiedykolwiek poruszę ten temat na blogu. W końcu wszędzie się o tym trąbi. Myślałam, że każdy zna i stosuje się do zasad bezpiecznej kąpieli słonecznej. Załamałam się gdy przed moim tegorocznym urlopem w Egipcie poinformowałam koleżankę z pracy, że muszę iść kupić krem do twarzy i ciała z filtrem o spf 50 +. "Po co ci taki wysoki filtr? Nic się nie opalisz"- powtarzało mi kilka osób z mojego bliskiego otoczenia. No po prostu załamałam się. 

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim szczęściarzom, którzy urlop mają jeszcze przed sobą oraz dla każdego kto będzie chciał skorzystać z tego wpisu w przyszłym roku.



Po co mi tak wysoki filtr?

Może i moja karnacja nie należy do najjaśniejszych, ale i zbyt ciemna też nie jest. Mam tendencje do poparzeń słonecznych, kilka w swoim życiu przeżyłam i podziękuję. Oczywistą oczywistością jest fakt, że wybrałam Egipt jako miejsce mojego wypoczynku, a wiadomo jak mocne potrafi być słonce nad Egiptem. Mam 23 lata i chcę, żeby moja skóra wyglądało na młodą i zadbaną. Przesadne opalanie nie pomoże mi w tym. Zauważyłam we wcześniejszych latach kiedy nie dbałam tak o ochronę przeciwsłoneczną, że po świeżo zakończonym urlopie ludzie dawali mi więcej lat niż moja metryka by wskazywała, "Nic się nie opalisz"- właśnie, że się opaliłam mimo tego, że skrupulatnie smarowałam się kremami, a plażowałam pod parasolem. Opaliłam się nie za dużo i nie za mało. Ilość poparzeń w tym roku wynosi 0.



To co najważniejsze, czyli ochrona twarzy.











 Wybrałam dla siebie fajny i niedrogi krem do twarzy z Ziaji Med z spf 50+ w wersji matującej. Krem nie matuje, ale ochronił twarz bardzo dobrze. Nadaje się pod makijaż. Drugim produktem, który wzięłam by chronić moją twarz był produkt z Bielendy bikini ochronny krem do twarzy z spf 30+. Nie miałam w planach go kupować, dostałam go jako gratis do innego produktu. Krem używałam pod koniec urlopu oraz wieczorami. Poza mną chętnie sięgał po niego Tomek. Bielenda podobnie jak Ziaja fajnie sprawdza się pod makijaż. Używam go także w Polsce. Krem z La Roche- Posay znalazłam w jednym z pudełek subskrypcyjnych niestety już po urlopie. Nie stosowałam jeszcze tego kremu. Na urlopie i na co dzień pamiętajcie o okularach przeciwsłonecznych! Ja poluje na amarantowe:)



Reszta ciała






Na początku urlopu warto używać wyższych filtrów, aby pod koniec zejść do niższych. Z produktów typowych do ciała wzięłam produkt z Sun Ozon (Rossmann) z spf 15. Wiem, że to mało, ale dopełniałam go wspomnianymi wcześniej kremami do twarzy. Warto podzielić ciało na partie i produkty, które są w lini poziomej do słońca warto smarować wyższymi filtrami. Zabrałam także ze sobą Bikini dwufazowy super przyśpieszacz opalania z spf 6, który używałam na nogi. Opalanie nóg to dla mnie masakra, a dzięki temu produktowi nabrały fajnego, lekkiego koloru.


Na wszelki wypadek...

 
Na każdy urlop biorę ze sobą produkty po opalaniu. Używam je codziennie na po opalaniu, tak zapobiegawczo. Do Egiptu zabrałam balsam z Sun Ozon (Rossmann) i trzymałam go w lodówce. Zdecydowanie chłodził i przynosił ulgę. Zawarte w nim substancje nawilżające i witamina E pielęgnowały moją skórę. Myślę, że ten produkt przyczynił się do braku poparzeń słonecznych podczas tegorocznego urlopu. Produkt z BingoSpa jest u mnie nowością. Jeszcze go nie testowałam, zawiera mentol, który chłodzi już samym zapachem.


Nie zapomnijcie o włosach i ustach!




Działanie UV jest niekorzystne także dla naszych włosów. Warto pamiętać o ich ochronie. Kiedy tylko nie miałam na sobie żadnej czapki czy kapelusza to sięgałam po ten spray marki Sun Ozon (Rossmann). Nie jest drogi, a działa. Wróciłam do domu z nieprzesuszonymi włosami co jak dotąd zawsze mi się zdarzało.



Skóra na naszych ustach jest cienka i delikatna. Nie możemy o niej zapominać podczas dni o dużym nasłonecznieniu. Wtedy wybieram pomadkę z Nivea o spf 30. A na nieco bardziej  pochmurne dni tą z Floslek z spf 14. W Polsce także ich używam pod inne produkty kolorowe.


***

A czy Ty dbasz o swoją skórę podczas urlopu i na co dzień? Może masz jakieś swoje sposoby, których ja nie wymieniłam w tym poście? Podziel się z nimi koniecznie w komentarzu. 
Jeśli chcesz być na bieżąco ze mną i blogiem to zapraszam cię na Fan Page Amarantowych Okularów

Wszystkie opinie zawarte w poście są subiektywne. Przy tworzeniu tego wpisu nie współpracowałam z żadną marką.

4 komentarze:

  1. Już dawno nie widziałam tak treściwego postu dotyczącego ochrony przeciwsłonecznej :) Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki za ten komentarz. Postaram się tworzyć jak najwięcej takich postów.

      Usuń
  2. Bardzo dobry wpis :) nie smarowanie się kremem z filtrem w Egipcie i to jeszcze w miesiącach wakacyjnych to jakaś skrajna głupota. Ja zawsze używam kremu z silnym filtrem na twarz, a na resztę ciała z trochę słabszym. I też wracam z urlopu ładnie opalona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie jestem sama z moimi przemyśleniami. Po raz pierwszy nie miałam poparzeń słonecznych, czyli zadziałało. :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie bloga! Każda opinia jest dla mnie ważna, dlatego proszę zostaw po sobie ślad. Pozdrawiam, Paulajna.